GRECKA SAŁATKA

Na początek...

... muszę napisać, że strona ta powstaje głównie z dedykacją dla mojego męża, który na cudowną właściwość oczyszczania swojego umysłu z wszelkich informacji kulinarnych, które kiedyś (czytaj: przed ślubem) posiadł. Właśiwie to posiedliśmy je wspólnie podrózując po Grecji, przez co nasi goście prawie zawsze katowani są sałatką grecką i róznymi jej odmianami, a jeszcze bardziej po Turcji, w której z radością pochlanialismy po kilka obiadów i kolacji w ciągu każdego dnia.

A więc sałatka...

grecka sałatka, którą podawano nam na Samos, składała się zawsze jedynie z pomidorów, ogórków, papryki, cebuli, oliwek i fety i oregano. Pomidory były pokrojone w ósemki, ogórki w półplasterki, papryka w długie paski, cebula w cienkie krążki. Warzywa były skropione odrobiną oliwy z oliwek, octu winnego i delikatnie wymieszane. Na wierzchu znajdowały się oliwki i plastry fety skropionej dodatkowo oliwą. I już.
Sekret wyśmienitego smaku tej sałatki (poza oczywiście rewelacyjnymi oliwkami i oryginalną fetą) leżał w tym, że była ona przygotowywana tuż przed podaniem. Dzięki temu warzywa były jędrne, chrupiące - takie jeszcze "niewymęczone".
Wydaje mi się, że taka sałatka najlepiej smakuje właśnie, kiedy warzywa są pokrojone w dość duże kawałki (jakie wcześniej opisalam), a nie małe, które łatwo zamieniają się pózniej w ciapowatą breję (czesto jeszcze na stole). Jeśli chcę/muszę przygotować tą sałatkę wcześniej niż przed samym podaniem to kroję wcześniej warzywa, kroję ale nie mieszam :-).

Jak Frąckowiaki jedzą ryby...

no więc Frąckowiaki ryby lubią. Najmniej lubią mrożone filety i te jadają tylko czasem z braku laku. Najchętniej zjadają pieczonego pstrąga bądź pieczonego łososia (oprócz tego, że te ryby są smaczne, to również dosyć łatwo jest kupić je świeże i dlatego jadamy głównie te). Przygotowanie ryby zaczyna się w sklepie, przy jej wyborze. Kierujemy się w tym przypadku swoim węchem (ryba może pachniec rybą ale nie śmierdzieć) i wzrokiem (ryba nie może być pokryta jakąś błoną, mazią, ości muszą dobrze przylegać do mięsa, mięso nie może się rozpadać). W ostateczności można wyłudzić od obsługi datę dostawy ryb, ktore aktualnie są w sklepie, tzn. przyczaić się na moment kiedy nie ma w okolicy innych klientów i przyciszonym, poważnym głosem spytac, kiedy te (tu gatunek) ryby były przywiezione, bo to dla dziecka... Wbrew pozorom to całkiem łatwo działa w dużych supermarketach. Gorzej w małych sklepach rybnych gdzie "zawsze wszystko jest świeże".

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 License.